Kira - 2009-10-23 14:14:13

Nie mam bloga, więc pomyślałam, że może tu bedę opisywac moje opowiadanie. Może komuś się spodoba ^^Jakby co to w galeri jest obrazek z moją postacią =)

初めて聴いた時にも思ったけど、声楽 合唱曲みたいのは
カルミナ・ブラーナに似てる。
音の使い方とか盛り上がり方がね...
別にどっちも好きだからいいけど。




Rozdział I

Aang, Katara i Sokka wylądowali wraz z Appą w niewielkim lesie. Nie bardzo wiedzieli gdzie są, ale Appa był zmęczony i musiał wylądować.
-Co dalej?- spytała Katara
-Ostatnim razem gdy była taka sytuacja zwątpiliście w mój instynkt i zaatakowali nas żołnierze z Kraju Ognia więc na mnie nie patrzcie.- powiedział Sokka
-Teraz to nieważne. Póki Appa nie odpocznie i tak nie ruszymy dalej, więc przynajmniej możemy rozejrzeć się po okolicy. Ten las wygląda na dosyć spokojny ale może w pobliżu jest miasto. Moglibyśmy zrobić w im zakupy.
-Aang ma rację. –poparła Katara
-Chodź Momo. –Aang poczekał, aż lemur wdrapie się mu na ramię
    Po 25 minutach wędrówki Katara oparła się o pień drzewa.
-Czy ten las w ogóle się gdzieś kończy?
-Cii.-powiedział Sokka-Słyszeliście to? Ten dziwny szmer. Jakby ktoś się za nami skradał.
-Ja nic nie słyszałam. –powiedziała Katara
-Może mi się zdawało.-Sokka zbagatelizował sprawę i ruszył przed siebie
-Idziesz Kataro?- spytał Aang
-Tak, już.
Jednak po chwili wszyscy usłyszeli szmer. Instynktownie ustawili się plecami do środka tak blisko siebie, że niemalże stykali się ramionami. Katara zacisnęła ręce na buteleczce z wodą, a Sokka wyciągnął swój boomerang.
Po chwili otoczyli ich wychodzący zza drzew i krzewów mężczyźni.
-Co robicie na naszym terenie i czego chcecie?- zapytał się jeden z nich
-Nasz bizon odpoczywa i chcieliśmy dojść do najbliższego miasta. –powiedział Aang
-Kłamiecie! Jesteście szpiegami Kraju Ognia!- zagrzmiał
-Nie, naprawdę. My…
-Milcz! Od trzech tygodni próbujecie zniszczyć ten las i odnaleźć naszą kryjówkę, ale to wam się nie uda. Oddział atak!
Wszyscy jak na komendę uderzyli nogami w ziemię, która zaczęła pękać i ztworzyła coś na kształt piramidy, która uwięziła w swym wnętrzu trójkę przyjaciół i lemura.
Po chwili eksplozja zniszczyła pułapkę.
-Dobra robota Aang!- pochwaliła Katara
-Jak zwykle niezawodny cios powietrza, nie?- powiedział Sokka – Teraz pora na mój popis.
      Chłopak wyrzucił w powietrze boomerang, który zdzielił w głowę jednego
z mężczyzn, a wracając drugiego i wylądował w ręce Sokki. 
Katara odkręciła buteleczkę i woda, która uformowała się w
bicz niczym lina oplotła czterech mężczyzn, ścisnęła i odrzuciła do tyłu.
Aang wyrzucił skumulowane powietrze i trzech żołnierzy wpadło na drzewo.
-Kilku z głowy.- powiedziała z satysfakcją dziewczyna
-Musiałaś przedwcześnie się cieszyć? –powiedział załamany Sokka gdy z drzew
zeskoczyło drugie tylu ludzi
Katara użyła bicza wodnego, ale sprawnie go uniknęli i lawirując miedzy
kolejnymi jego ciosami schwytali dziewczynę i odskoczyli dopiero jak została
związana.
-Kataro! -Aang zamiast skupić się na walce, chciał pomóc przyjaciółce.
Chwila nieuwagi kosztowała go tym iż przeciwnik uderzył w ziemię i ta uwięziła nogi Aanga, aż po kolana. Sokka wystawił rękę gotów rzucić boomerang, lecz nim to zrobił nieprzyjaciel wycelował dłonią w głaz, który uniósł się i pokierował dłonią w stronę chłopca, tak, że skała przygniotła chłopca.
-Sokka!- krzyknęła przerażona siostra
-Nic mi nie jest.- wyjąkał chłopak
-Chyba nie byliście na tyle naiwni, by uwierzyć, że trójka smarkaczy nas pokona. Jesteście AAAAAAAAA!
Momo ugryzł człowieka w ucho.
-Cholerny gryzoń!- złapał go za grzbiet i rzucił go w stronę właścicieli-Zabierzcie ich. Może gdy zginął, wrogowie przystanął nasyłać na nas swoje oddziały.
    Wtem osobna kula ognia gdzieś zza drzew przeleciała ze świstem obok napastnika i utworzyła za nim ścianę ognia oddzielając go od towarzyszy. Następnie długi strumień ognia godził rząd ludzi w zbrojach, których odrzuciło kilka metrów dalej. Pozostali popatrzyli na ziemię na której wyładowała małą kuleczka z lontem.  Ten wypalił się w trzy sekundy i kula stworzyła potężną eksplozję odrzucając do tyłu pozostałych. Dowódca zrozumiał, że jest sam przeciw nieznanemu napastnikowi władającemu ogniem.
-Macie szczęście. Następnym razem rozprawimy się z wami!- wskoczył do góry i zniknął w koronie drzew.
-Kto to był?- spytał Sokka
Zza korony drzew wyleciał strumień ognia, kierowany wprost w chłopca.
-Nie!- krzyknęła przerażona Katara próbując uwolnić ręce z więzów.
Nim jednak jej się to udało strumień gorąca uderzył w głaz sprawiając, że pękł na trzy części i chłopiec z łatwością się oswobodził. Kolejny bicz ognia uderzył w ziemię, która spowiła nogi Aanga. Natychmiast zmieniła się w błoto. Katara wyzwolona z więzów dzięki bratu pokierowała wodą z butelki tak, że ugasiła płomienie wokół i wróciła na miejsce.
Rodzeństwo i Aang rozglądali się dookoła zdezorientowani.
Naprzeciwko wyszła dziewczyna o długich rozpuszczonych włosach i wplecionym w nie małym warkoczyku zakończonym różową wstążką.  Miała duże, ciemne, ciekawe świata oczy i promienny uśmiech, którym ich obdarzyła. Kilka pasm grzywki opadało jej na twarz.
-Kim ty jesteś?- spytał zaskoczony Sokka
-Kira. Miło mi.
-Ja jestem Katara, tamten to mój brat Sokka, a to Aang.
-A gdzie jest ten chłopak? -zapytał Sokka
-Jaki chłopak?- zapytała zdezorientowana Kira
-Ten co nam pomógł.
-Ach to. – zaśmiała się- To byłam ja.
-Ale tak na poważnie, gdzie on jest?
-No przecież mówię, że to ja wam pomogłam. Widziałam, że macie kłopoty.
-Mam uwierzyć, że ocaliła nas dziewczyna?
-Tak!- wściekła ciemnooka wyprostowała dłoń z której buchnął płomień we włosy chłopaka
-Moje włosy!!- krzyczał przerażony
Katara z buteleczki przy pasie wysunęła wodę, która ugasił płomienie.
-Widzisz, chyba ta właśnie dziewczyna pokazała ci, że z łatwością może dać ci radę.- Katara zachichotała. Aang również powstrzymywał się od śmiechu.
-Ta dziewczyna to wariatka!- krzyknął
-No ja zaraz nie wytrzymam.
-Jesteś z Królestwa Ognia, prawda?- roztropnie zapytała Katara
-Tak, to prawda.
-Więc czemu nam pomagasz?- spytał Aang
-Ponieważ potrzebowaliście tej pomocy. Jej, chwila. Ty jesteś magiem powietrza. Nie sądziłam, że jeszcze jakiś żyje.
-Lepiej je nie uświadamiać, że jesteś avatarem. –wyszeptała Katara
-Czemu jesteś tak daleko od swojego kraju?- Aang zadał pytanie
-Tam dzieje się ostatnio wiele niedobrego. Nasza pani księżniczka Azula powoduje konflikty.  Wprawdzie w moim kraju jest spokojniej niż w innych, ale postanowiłam się z stamtąd wyrwać. Opuściłam go miesiąc temu. Od tamtego czasu pomogłam już dwóm atakowanym grupkom. Wy jesteście tą drugą. Najgorsze jest to… że pierwszą grupę musiałam obronić przed własnymi rodakami.- dziewczyna zwiesiła głos- Naszcęście nie widzieli mnie. Inaczej zostałabym wygnańcem. A tak mam gdzie wrócić.
-Więc nie jesteś po stronie wojska? – ostrożnie spytał Aang
-Cóż, nie popieram tego co robią. Wolałabym być „wolnym ptakiem”  nie należącym   do żadnego z państw. 
-Kataro to moja szansa. To chyba jedyna osoba, która mogłaby mnie nauczyć jak władać ogniem.- wyszeptał Aang
-Być może, ale na razie nie zdradzaj się, dobrze?
-No skoro już nic wam nie grozi to idę.
-Zaczekaj! – krzyknął Aang – Musisz być bardzo dobrym magiem skoro sama dałaś radę wszystkim tym ludziom.
-Nie przesadzajmy. Miała farta.- stwierdził Sokka
-Nie przejmuj się nim.- odezwała się Katara – Wciąż nie może uwierzyć w to, że ocaliła go dziewczyna.
-Chyba uraziłam męską dumę. –powiedziała Kira
-Na litość chyba jej nie wierzycie, że była sama.
Kira momentalnie obróciła się  na ugiętych nogach z jedną do przodu i pchnęła ręką do przodu prosto w klatkę chłopca, który wywrócił się na ziemię.
-Pomóc?- wyciągnęła mu rękę by mógł wstać
-Sam sobie poradzę.
-Sokka daj spokój. Gdyby nie ona już dawno byłoby po nas.- skarciła go siostra
-No i jest całkiem ładna.- zauważył Aang
Katara zrobiła wściekłą minę.
-Czy powiedziałem coś  nie tak?
Kira wyczuła o co chodzi dziewczynie i szybko powiedziała:
-Podoba mi się twój styl Kataro. Śliczny naszyjnik.
-Dzięki. Dostałam go od matki.
-Musi być piękną kobietą. Kieruję się twoją urodą.
-Była. Niestety została zabita.- Katara wolała dyskretnie pominąć, że zabili ją żołnierze z narodu Kiry
-Naprawdę mi przykro.
-Pomożesz nam znaleźć Appę? To wielki latający bizon. Powinien gdzieś leżeć.
-Bizon? Latający? Jejku! Mogłabym z wami polecieć? To musi być super unosić się na wielkim zwierzaku. Proszę! Chce się jak najszybciej z tąd wynosić, a nie przeszkodzę wam w podróży dokąd kolwiek zmierzcie.
-O nie. Nie ufam ci!- Sokka się sprzeciwił
Dziewczyna wzniosłą oczy do nieba.
-To dobry pomysł.-powiedział Aang- Musimy tylko znaleźć naszego przyjaciela.
-Nazywa się Appa?
-Tak. A ten lemur to Momo.
-Jest uroczy. – dziewczyna pogłaskała go i ruszyła do przodu
-Rodzice tak dobrze wyszkolili cię na maga ognia?- zaciekawił się Aang
-Cóż, pomogli w tym. Ale głównie zawdzięczam to mojemu bratu. Szkolił się na żołnierza. Ostatecznie zrezygnował z tego, ale wyszkolił się na naprawdę świetnego maga. Swoją wiedzę przekazał mi. Byłam naprawdę pilną uczennicą bo braciszek Tai był moim autorytetem. Jego zaś szkolił niejaki Iroh. Jego i jego przyjaciela Zuko.
Aang, Katara i Sokka popatrzyli na siebie nieco zdziwieni i przestraszeni.
-Twój brat się z nim przyjaźnił?
-Tak. Wszyscy bardzo lubiliśmy księcia Zuko. Ja także…- dziewczyna pokryła się rumieńcem.- Gdyby nie fakt, że go wygnali pewnie pozostałabym w wiosce. Tęsknię za nim. Zawsze chciałam być taka jak on i Tai.
-Naprawdę go lubiłaś, prawda?- zagadnęła Katara
-Em… tak. Często był względem mnie złośliwy, ale ja byłam zapatrzona w niego jak w obrazek. Tak bardzo się starłam by zwrócił na mnie uwagę. Z dnia na dzień robiłam coraz lepsze postępy. Chciałam jego akceptacji. Zresztą teraz sama nie wiem już czego chciałam. Co tak naprawdę do niego czułam. Chyba trochę… mnie zauroczył. Zresztą to nieważne. Musimy się uważnie rozglądać, bo nie zauważymy Appy.
-Jego raczej ciężko jest przeoczyć.
-To ta wielka biała kulka?- dziewczyna spojrzała w
kierunku stworzenia
-Appa!- ucieszył się Aang- To jest Kira. Polubisz ją.
-O ile nie przysmaży ci futra.- stwierdził oschle Sokka
-Spróbuję się kontrolować. – zażartowała Kira
-Pomogę ci wejść.- zaoferował Aang
-Dzięki.- dziewczyna przyjęła pomoc- No Sokka
nie dąsaj się. Chodź. Tym razem przyjmiesz moją
pomocną dłoń?- wyciągnęła ku niemu rękę.
-Radziłem sobie nim tu przyszłaś!
-Przepraszam…- dziewczyna zwiesiła głowę- Ja chyba
naprawdę wam zawadzam.
-Tak właściwie… To chyba przyda mi się pomoc.
Dziewczyna natychmiast się rozpogodziła i podała mu rękę.
-Ależ ty masz ciepłe dłonie!
-I mówi to dziewczyna, która ciska kulami ognia?- chłopiec spróbował się uśmiechnąć.
Kira objęła swoimi dłońmi jego. Chłopiec pokrył się rumieńcem.
-To co Aang, lecimy?- spytała Katara
-Jasne. Hop hop!


Napiszcie co sądzicie ;)

u20a znak sklep